Pirackie parówki… dzień I

„ Długo czekali nasi Mali Piraci na ten dzień.  Niektórzy zawodnicy odliczali dni, godziny, minuty, sekundy do naszego wyjazdu. Dla tych którzy nie wiedzą, jesteśmy w Zakopanem na turnieju Tatry Cup. Przyjechaliśmy tu w czternasto- osobowej grupie w następującym składzie: Antek Czosnek, Szymon Ponicz, Kacper Paruzel, Kacper Gościński, Szymon Gaweł, Szymon Rogowski, Igor Czerkas, Alex Popiel, Bartek Tabor, Łukasz Zychowicz, Marcyś Kocan, Szymon Rogowski, wspaniała Pani Kierownik, no i oczywiście ja trener Maciek. Wyruszyliśmy spod klubu dzisiaj to jest dnia 24.06. o godzinie 13.00 i na miejscu po krótkiej przerwie byliśmy o godzinie 15.00. Bardzo szybko rozlokowaliśmy się w pokojach, następnie zrobiliśmy sobie spotkanie organizacyjne na którym porozmawialiśmy o tym co wolno, a czego nam nie wolno robić podczas tego wyjazdu. Jak się za chwilę okaże przeoczyłem jeden punkt, gdyż jeden z naszych małych piratów wymyślił coś na co ja nie wpadłbym nigdy. Po briefingu  wyszliśmy na krótki rekonesans po okolicy. Pierwsze kroki skierowaliśmy do Kościoła, aby sprawdzić o której jest niedzielne nabożeństwo. Następnie poszliśmy na łąkę pobiegać, aby troszkę zluzować nadmiar energii. Kolejne nasze kroki skierowaliśmy na boiska, gdzie w dniu jutrzejszym będziemy toczyć boje. Wracając zahaczyliśmy o sklep, gdzie oczywiście królowały lody i tu się pewnie niektórzy zdziwią parówki. Tak, byli tacy chłopcy, którzy kupowali parówki. Nawet zostałem przeszkolony, że są takie których nie trzeba gotować, są po prostu gotowe do jedzenia. W tym miejscu moja czujność została uśpiona, bo znalazł się ancymon, którego złapałem na gotowaniu parówek w czajniku elektrycznym. Nie przyszło mi do głowy, że można parówki gotować w taki sposób. Niestety nie zdążyłem, bo parówki już były w czajniku. Dla bezpieczeństwa wystawiłem czajniki wysoko na szafę, bo kto wie czy któryś nie chciałby np. zrobić w nim bigos. O godzinie 18.00 zjedliśmy kolację, a po niej przebraliśmy się i zagraliśmy mecz towarzyski z drużyną Garbarni. Po meczu wróciliśmy do pokoi, aby odpocząć i powoli przygotowywać się do snu. Dzisiejszy dzień, bardzo fajny, pełen wrażeń i jak wcześnie napisałem z kulinarną niespodzianką.

Piracko pozdrawia trener Maciek